środa, 12 listopada 2014

Ozdoby.

Uwielbiam biżuterię.

Niestety jednak nie całą na raz. Co kilka miesięcy zmienia mi się upodobanie do tego, czym w tym momencie będę ozdabiała swoje ciało. Jeśli dobrze pamiętam zaczęło się od kolczyków, na początku małych, drobnych, później co raz bardziej okazalszych np. zrobionych z pawich piór, bądź długich wiszących, czy też ręcznie robionych z koralików. Kolejnym etapem były pierścionki. Zawsze nosiłam trzy. Dwa na prawej ręce i jeden na lewej. Bransoletki, dużo bransoletek. To kolejna biżuteria, która zachwyciła mnie na dłużysz okres. Na końcu były naszyjniki i łańcuszki. Z sowami przede wszystkim. Obecnie łącze ze sobą biżuterię, w zależności od dnia, humoru i czasu jaki mi pozostał na dobiegniecie na autobus zmierzający w stronę Placu Uniwersyteckiego. 

Kreatywność.

Kuchnia jest zdecydowanie miejscem, w którym moja kreatywność się budzi i motywuje do działania. Jedną z moich ulubionych czynności jest jedzenie, ale żeby móc zjeść trzeba najpierw ugotować coś dobrego. Szczególną słabość mam do słodkości, dlatego też głównie tworzę ciasta, ciasteczka i babeczki :) 

Książka.

Na swoje ostatnie urodziny bardzo chciałam dostać książkę „Władca pierścieni” J.R.R. Tolkiena i to jest właśnie ostatnia pozycja jaką miałam przyjemność przeczytać. Oczywiście jestem rozczarowana sobą, że tak późno sięgnęłam do tej lektury. Wynika to z tego, że pierwsze moje kontakty z filmem będącym ekranizacją powieści były zaskakująco nieudane. Film mnie po prostu… nudził. Dopiero niedawno odkryłam na nowo niesamowity świat krasnoludów, elfów, hobbitów i innych cudacznych stworzeń wykreowanych przez Tolkiena. 

Aktywność duchowa.

Niegdyś moją codzienną aktywnością duchową była poranna modlitwa. Obecnie zaś raczej nie skupiam się na swojej duchowości ani na rozwoju duchowym.

Płacz.

Płaczę dużo. Bardzo dużo. 
Już od najmniejszych lat do płaczu doprowadzało mnie niemal wszystko, nawet drobne niepowodzenie, czy nawet najlżejsze strofowanie przez rodziców za złe zachowanie. Zostało mi tak do dnia dzisiejszego. Płaczę, kiedy jest mi smutno. Płaczę, gdy główny bohater filmu, książki a nawet serialu umiera. Płacze ,kiedy jestem wściekła – to mój sposób na odreagowanie złych emocji. Płaczę na weselach oraz czasami przy poruszającej muzyce. Płacz nie jest dla mnie czymś hańbiącym i nieodpowiednim. To mój sposób na wyrażenie emocji, ale także radzenie sobie z nimi.

Ostatnio płakałam, kiedy mój pies – Chrupek  chciał zaatakować jadący samochód, w skutek czego został lekko potrącony. Na szczęście skończyło się na paru otarciach i silnych lekach przeciwbólowych.  

Mimo traumatycznego przeżycia Chrupek dalej usiłuje atakować samochody! 

Gest.


Kiedy na swojej drodze napotykamy nowopoznanych  ludzi, z którymi wchodzimy w interakcję, niemal instynktownie próbujemy go ocenić, poznać, wyciągnąć pewne wnioski na temat tego, z kim mamy do czynienia. Poddajemy wówczas ocenie to, co na pierwszy rzut oka możemy zaobserwować, tj. mimikę, barwę głosu, spojrzenie, ubiór oraz gesty. Gesty – bo to na nich się skupię, są to pewne ruchy, które wykonujemy poszczególnymi częściami ciała, które niosą za sobą jakieś znaczenie, jest swego rodzaju mową, komunikatem, który w sposób niewerbalny przekazujemy innym. Możemy być świadomi, bądź nie gestów, które wykonujemy.

Ciężko mi jest wymienić chociażby trzy gesty, którymi się osobiście posługuję, ponieważ zazwyczaj używam ich nie świadomie. Być może z łatwością mogą je wymienić osoby, które spędzają ze mną sporo czasu.

Po dłuższym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że na pewno często krzyżuje ręce. Mądrzy ludzie postawę taką określają jako zamkniętą, blokującą się, aspołeczną? Być może to prawda, aczkolwiek jest to bardzo wygodna pozycja, kiedy nie ma „gdzie się włożyć rąk”. 



Kolejnym gestem będzie chowanie rąk do kieszeni. Niesamowicie lubię trzymać ręce w kieszeni, chociaż mama zawsze krzyczała, że młodej damie rąk w kieszeniach nosić nie przystoi. Niemniej jednak jest to kolejna bardzo wygodna opcja zajęcia czymś rąk.















W ramach przywitania się z kimś lubię machać ręką, nie wystarczy mi tylko zwykłe cześć lub hej.