Niestety jednak nie całą na raz. Co kilka miesięcy zmienia mi się upodobanie do tego, czym w tym momencie będę ozdabiała swoje ciało. Jeśli dobrze pamiętam zaczęło się od kolczyków, na początku małych, drobnych, później co raz bardziej okazalszych np. zrobionych z pawich piór, bądź długich wiszących, czy też ręcznie robionych z koralików. Kolejnym etapem były pierścionki. Zawsze nosiłam trzy. Dwa na prawej ręce i jeden na lewej. Bransoletki, dużo bransoletek. To kolejna biżuteria, która zachwyciła mnie na dłużysz okres. Na końcu były naszyjniki i łańcuszki. Z sowami przede wszystkim. Obecnie łącze ze sobą biżuterię, w zależności od dnia, humoru i czasu jaki mi pozostał na dobiegniecie na autobus zmierzający w stronę Placu Uniwersyteckiego.
środa, 12 listopada 2014
Ozdoby.
Niestety jednak nie całą na raz. Co kilka miesięcy zmienia mi się upodobanie do tego, czym w tym momencie będę ozdabiała swoje ciało. Jeśli dobrze pamiętam zaczęło się od kolczyków, na początku małych, drobnych, później co raz bardziej okazalszych np. zrobionych z pawich piór, bądź długich wiszących, czy też ręcznie robionych z koralików. Kolejnym etapem były pierścionki. Zawsze nosiłam trzy. Dwa na prawej ręce i jeden na lewej. Bransoletki, dużo bransoletek. To kolejna biżuteria, która zachwyciła mnie na dłużysz okres. Na końcu były naszyjniki i łańcuszki. Z sowami przede wszystkim. Obecnie łącze ze sobą biżuterię, w zależności od dnia, humoru i czasu jaki mi pozostał na dobiegniecie na autobus zmierzający w stronę Placu Uniwersyteckiego.
Kreatywność.
Kuchnia jest zdecydowanie
miejscem, w którym moja kreatywność się budzi i motywuje do działania. Jedną z
moich ulubionych czynności jest jedzenie, ale żeby móc zjeść trzeba najpierw
ugotować coś dobrego. Szczególną słabość mam do słodkości, dlatego też głównie
tworzę ciasta, ciasteczka i babeczki :)
Książka.
Na swoje ostatnie urodziny bardzo
chciałam dostać książkę „Władca pierścieni” J.R.R. Tolkiena i to jest właśnie
ostatnia pozycja jaką miałam przyjemność przeczytać. Oczywiście jestem
rozczarowana sobą, że tak późno sięgnęłam do tej lektury. Wynika to z tego, że
pierwsze moje kontakty z filmem będącym ekranizacją powieści były zaskakująco
nieudane. Film mnie po prostu… nudził. Dopiero niedawno odkryłam na nowo
niesamowity świat krasnoludów, elfów, hobbitów i innych cudacznych stworzeń wykreowanych
przez Tolkiena.
Aktywność duchowa.
Niegdyś moją codzienną
aktywnością duchową była poranna modlitwa. Obecnie zaś raczej nie skupiam się
na swojej duchowości ani na rozwoju duchowym.
Płacz.
Płaczę dużo. Bardzo dużo.
Już od
najmniejszych lat do płaczu doprowadzało mnie niemal wszystko, nawet drobne
niepowodzenie, czy nawet najlżejsze strofowanie przez rodziców za złe
zachowanie. Zostało mi tak do dnia dzisiejszego. Płaczę, kiedy jest mi smutno.
Płaczę, gdy główny bohater filmu, książki a nawet serialu umiera. Płacze ,kiedy
jestem wściekła – to mój sposób na odreagowanie złych emocji. Płaczę na weselach
oraz czasami przy poruszającej muzyce. Płacz nie jest dla mnie czymś hańbiącym
i nieodpowiednim. To mój sposób na wyrażenie emocji, ale także radzenie sobie z
nimi.
Ostatnio płakałam, kiedy mój pies
– Chrupek chciał zaatakować jadący
samochód, w skutek czego został lekko potrącony. Na szczęście skończyło się na
paru otarciach i silnych lekach przeciwbólowych.
Mimo traumatycznego przeżycia Chrupek dalej
usiłuje atakować samochody!
Gest.
Kiedy na swojej drodze napotykamy
nowopoznanych ludzi, z którymi wchodzimy
w interakcję, niemal instynktownie próbujemy go ocenić, poznać, wyciągnąć pewne
wnioski na temat tego, z kim mamy do czynienia. Poddajemy wówczas ocenie to, co
na pierwszy rzut oka możemy zaobserwować, tj. mimikę, barwę głosu, spojrzenie,
ubiór oraz gesty. Gesty – bo to na nich się skupię, są to pewne ruchy, które
wykonujemy poszczególnymi częściami ciała, które niosą za sobą jakieś
znaczenie, jest swego rodzaju mową, komunikatem, który w sposób niewerbalny
przekazujemy innym. Możemy być świadomi, bądź nie gestów, które wykonujemy.
Ciężko mi jest wymienić chociażby
trzy gesty, którymi się osobiście posługuję, ponieważ zazwyczaj używam ich nie
świadomie. Być może z łatwością mogą je wymienić osoby, które spędzają ze mną
sporo czasu.
Po dłuższym zastanowieniu,
doszłam do wniosku, że na pewno często krzyżuje ręce. Mądrzy ludzie postawę
taką określają jako zamkniętą, blokującą się, aspołeczną? Być może to prawda,
aczkolwiek jest to bardzo wygodna pozycja, kiedy nie ma „gdzie się włożyć rąk”.
Kolejnym gestem będzie chowanie
rąk do kieszeni. Niesamowicie lubię trzymać ręce w kieszeni, chociaż mama
zawsze krzyczała, że młodej damie rąk w kieszeniach nosić nie przystoi. Niemniej
jednak jest to kolejna bardzo wygodna opcja zajęcia czymś rąk.
W ramach przywitania się z kimś
lubię machać ręką, nie wystarczy mi tylko zwykłe cześć lub hej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






